Postanowienie SN III CRN 227/73 z dnia 26 listopada 1973 r.

Postanowienie Sądu Najwyższego – Izba Cywilna
z dnia 26 listopada 1973 r.
III CRN 227/73
Artykuł 43 § 2 kro może mieć zastosowanie nie w każdym wypadku faktycznej nierówności przyczynienia się każdego z małżonków do powstania majątku wspólnego, lecz tylko w tych wypadkach, gdy małżonek, przeciwko któremu skierowane jest żądanie ustalenia nierównego udziału, w sposób rażący lub uporczywy nie przyczynia się do powstania dorobku stosownie do posiadanych sił i możliwości zarobkowych.
Uzasadnienie
Postanowieniem z dnia 4 listopada 1972 r. Sąd Powiatowy dokonał podziału majątku wspólnego byłych małżonków C.
Sąd Powiatowy ustalił, że wnioskodawca Wacław C. i uczestniczka postępowania Danuta C., obecnie S., zawarli w 1958 r. związek małżeński, z którego mają dwoje małoletnich dzieci. Prawomocnym wyrokiem z dnia 16 czerwca 1969 r. został orzeczony rozwód małżonków C. z winy obu stron.
Według ustaleń Sądu Powiatowego, w skład majątku wspólnego wchodzą przedmioty urządzenia domowego oraz nieruchomość (dom jednorodzinny) o wartości 550.000 zł. Pasywa majątku wspólnego obejmują 3 pozycje o wartości ogółem 144.100 zł, na którą to sumę składają się kwoty: 88.800 zł, 30.000 zł i 25.300 zł; są to nakłady na majątek wspólny z majątku odrębnego wnioskodawcy, uczestniczki postępowania i jej obecnego męża.
Sąd dokonał podziału majątku wspólnego w ten sposób, że przyznał na wyłączną własność Wacława C. tapczan, stolik, dywan oraz 6 szt. ręczników, pozostałe zaś przedmioty wymienione w pkt I postanowienia wraz z nieruchomością oraz budynkiem – na wyłączną własność Danuty S., obciążając ją długiem na rzecz Józefa S. Sąd zasądził od uczestniczki na rzecz wnioskodawcy kwotę 298.537 zł z 8% tytułem spłaty jego udziału w majątku wspólnym.
Postanowienie to zaskarżyła uczestniczka postępowania, wnosząc o jego zmianę i ustalenie, że wymieniona nieruchomość i ruchomości, z wyłączeniem poz. 2, 25 i 28, stanowią jej odrębny majątek, majątek dorobkowy zaś wyraża się kwotą 32.904 zł; wniosła więc o zasądzenie na rzecz wnioskodawcy połowy tej kwoty tytułem spłaty. W rewizji kwestionuje się ponadto wysokość ustalonej przez Sąd wartości nieruchomości oraz nierozłożenia tak dużej spłaty na raty.
Sąd Wojewódzki dla m.st. Warszawy postanowieniem z dnia 17 lutego 1973 r. zmienił częściowo postanowienie Sądu Powiatowego, uchylając rozstrzygnięcie co do tego, że kwota 88.800 zł stanowi nakład wnioskodawcy z jego majątku odrębnego; w konsekwencji zasądził od uczestniczki na rzecz wnioskodawcy tytułem spłaty jego udziału w majątku wspólnym kwotę mniejszą niż Sąd Powiatowy, a mianowicie 254.601 zł. Sąd Wojewódzki ponadto uzupełnił postanowienie Sądu Powiatowego w ten sposób, że nakazał Wacławowi C. wydanie nieruchomości uczestniczce Danucie S. po spłaceniu mu przez nią kwoty 100.000 zł; w pozostałej części rewizję uczestniczki oddalił.
Oba Sądy, wbrew zarzutom uczestniczki, przyjęły, że omawiana nieruchomość i ruchomości stanowią majątek dorobkowy.
Jeżeli chodzi w szczególności o nieruchomość, Sądy ustaliły, że wnioskodawca, jako zawodowy oficer WP, wstąpił w 1959 r. do Wojskowej Spółdzielni Zrzeszenia Budowy Domków Jednorodzinnych, która w latach 1959-1964 wybudowała dla małżonków C. dom jednorodzinny położony w W.-B. Wkład budowlany wyniósł ogółem około 280.000 zł, na co złożyła się pożyczka w Banku Inwestycyjnym w kwocie 125.000 zł, kwota 32.904 zł uzyskana przez wnioskodawcę z funduszu mieszkaniowego Ministerstwa Obrony Narodowej, kwota 30.000 zł stanowiąca spadek uczestniczki postępowania po ojcu, nie ustalona dokładnie kwota z tytułu pożyczek, jakie wnioskodawca zaciągał w swoim zakładzie pracy, oraz dary otrzymywane przez małżonków C. od wuja uczestniczki Jana S., zamieszkałego w USA. Sąd Powiatowy przyjął ponadto, że do wkładu budowlanego weszła kwota 88.800 zł, stanowiąca majątek odrębny wnioskodawcy z tytułu sprzedaży odziedziczonego gospodarstwa rolnego. Jednakże Sąd Wojewódzki w tym zakresie nie podzielił stanowiska Sądu Powiatowego, uznając, że wnioskodawca nie udowodnił, aby kwota 88.800 zł została zużyta na wkład budowlany.
W toku postępowania sporne było przede wszystkim to, dla kogo były przeznaczone dary od Jana S. Uczestniczka twierdziła, że dary te w postaci towarów, bonów towarowych i dolarowych, o ogólnej wartości ok. 400.000 zł, były przeznaczone wyłącznie dla niej i stanowiły jej majątek odrębny. Wnioskodawca natomiast twierdził, że dary te były przeznaczone dla obojga małżonków w celu udzielenia pomocy rodzinie. Oba Sądy podzieliły pogląd wnioskodawcy, opierając się na następujących ustaleniach i wnioskach:
Jan S. był księdzem i jako osoba duchowna, przywiązywał szczególną wagę do trwałości rodziny, co przemawia za tym, że pomoc jego była przeznaczona dla obojga małżonków i dzieci, zwłaszcza że darczyńca wiedział, iż małżonkowie – w związku z budową domu jednorodzinnego oraz z faktem, że zarobkowo pracował tylko mąż – znajdowali się w trudnej sytuacji materialnej. O takiej intencji darczyńcy świadczy również fakt, że gdy małżeństwo rozpadło się w 1968 r., przestał udzielać im pomocy.
Nie było to przypadkowe, gdyż Jan S. udzielał podobnej pomocy bratu uczestniczki i jego żonie, a gdy małżeństwo zostało rozwiązane przez rozwód, również zaniechał dalszej pomocy.
Sądy podkreśliły także, że darczyńca był w dobrych stosunkach z wnioskodawcą i utrzymywał z nim kontakty jeszcze w 1970 r., po rozwodzie, co również czyni nieprawdopodobnym, aby udzielając pomocy małżonkom, w czasie gdy żyli zgodnie i wspólnie budowali rodzinny dom, miał na myśli obdarowanie wyłącznie siostrzenicy.
Sądy ustaliły poza tym, że sprzedażą otrzymywanych towarów oraz wymianą walorów zajmował się wnioskodawca, który – jak przyznała uczestniczka – nigdy nie dokonywał z nią tego tytułu dokładnych rozliczeń. Zdaniem Sądu, nie do pomyślenia jest w świetle doświadczenia życiowego, aby uczestniczka nie interesowała się dokładniej transakcjami dokonywanymi przez męża, gdyby uważała, że dary te stanowią jej wyłączną własność.
Sądy podkreśliły ponadto, że przeniesienie wieczystego użytkowania gruntu i własności budynku zostało dokonane na rzecz obojga małżonków na prawach wspólności ustawowej już w czasie, gdy małżonkowie byli skłóceni (w 1965 r.), i że uczestniczka nie zgłaszała wówczas żadnych zastrzeżeń, co dodatkowo przemawia za tym, iż uważała dom za majątek dorobkowy, a teza o odrębności tego majątku powstała dopiero na użytek postępowania o podział majątku.
Sądy dokonały wreszcie oceny notarialnego oświadczenia Jana S. z daty 14 lipca 1972 r. i uznały, że treść tego oświadczenia nie przemawia przeciwko przyjęciu, iż pomoc była udzielana obojgu małżonkom, a nie tylko uczestniczce. Wprawdzie w pierwszej części oświadczenia darczyńca podał, że pomoc była przeznaczona dla siostrzenicy, jednakże przeczy temu dalsza część oświadczenia, w której stwierdził on, że ponieważ w czasie stawiania domu siostrzenica nie pracowała, przesyłał dary na utrzymanie rodziny.
Sądy poczytały także za okoliczność przemawiającą na niekorzyść twierdzeń uczestniczki fakt, że ani razu nie wnosiła ona o przesłuchanie Jana S. w charakterze świadka przed sądem, chociaż w czasie postępowania o podział majątku wspólnego był on dwukrotnie w Polsce, a w dniu 14 lipca 1972 r., gdy składał oświadczenie przed notariuszem w W., uczestniczka wiedziała już o wyznaczonym terminie rozprawy na dzień 17 lipca 1972 r.; nie było więc żadnych przeszkód, aby Jan S. złożył zeznanie, na czyją rzecz dokonywał darowizny.
Z tych wszystkich względów Sądy uznały, że kwoty uzyskane z darów przekazywanych z zagranicy weszły również w skład majątku wspólnego, a zatem nie podlegają rozliczeniu.
Dokonując podziału majątku wspólnego, Sądy miały na uwadze fakt, że dom jednorodzinny jest obecnie zamieszkały przez uczestniczkę wraz z dziećmi i obecnym jej mężem, i dlatego przyznały dom wraz z umeblowaniem i urządzeniem na jej wyłączną własność (z wyjątkiem kilku drobnych pozycji), zasądzając na rzecz wnioskodawcy odpowiednie spłaty.
Od postanowienia Sądu Wojewódzkiego wniósł rewizję nadzwyczajną Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, wnosząc o uchylenie tego postanowienia wraz z postanowieniem Sądu Powiatowego i o przekazanie sprawy Sądowi Powiatowemu do ponownego rozpoznania.
Skarżący zarzuca rażące naruszenie przepisów art. 33 pkt 2 i art. 43 kro w związku z art. 567 kpc oraz art. 212 § 3 kc, art. 233 § 1, art. 316 i 328 § 2 kpc w związku z art. 13 kpc.
Sąd Najwyższy rozważył, co następuje:
Rewizja nadzwyczajna słusznie podnosi, że zgodnie z cyt. art. 33 kro przedmioty majątkowe nabyte przez małżonka w drodze darowizny stanowią jego odrębny majątek, mimo że zostały nabyte w czasie trwania wspólności ustawowej.
Odmiennie przedstawia się sytuacja tylko w odniesieniu do przedmiotów zwykłego urządzenia domowego, co do których istnieje domniemanie, że są objęte wspólnością ustawową także w wypadku, gdy zostały nabyte przez darowiznę.
Jednakże art. 33 kro zastrzega, że darczyńca może postanowić „inaczej”, tj. może darować rzecz obojgu małżonkom z przeznaczeniem na majątek wspólny. Nie można też konstruować domniemania prawnego, że jeżeli darczyńcą jest krewny jednego z małżonków, to darowizna jest dokonana tylko na rzecz tego małżonka, albowiem do takiego domniemania brak podstaw w przepisach ustawy. Trudno byłoby mówić również o domniemaniu faktycznym w tym względzie, gdyż znane są nierzadkie wypadki, w których krewni jednego z małżonków, przywiązani do obojga małżonków i ich dzieci, dokonują darowizny na rzecz mienia wspólnego w celu poprawienia bytu całej rodziny.
W tych warunkach o tym, czy darowizna została dokonana na rzecz jednego małżonka, czy też na rzecz obojga, decyduje wola darczyńcy. Jeżeli nie została ona wyraźnie wypowiedziana, co z reguły ma miejsce przy darowiznach tzw. rękodajnych, rzeczą sądu jest ocenić na podstawie całokształtu okoliczności sprawy, jaka była rzeczywista wola darczyńcy w dacie dokonywania darowizny.
W danej sprawie Sądy orzekające dokonały tej oceny i doszły do przekonania, że dary przesyłane przez Jana S. z zagranicy były przeznaczone dla obojga małżonków, a celem ich było udzielenie pomocy rodzinie. Zarzuty rewizji nadzwyczajnej, kwestionujące tę ocenę, nie mogą odnieść skutku.
Sądy bowiem dokonały wszechstronnej oceny zebranego materiału, a wyciągnięte z niej wnioski mieszczą się w granicach zastrzeżonych przez art. 233 § 1 kpc.
Ustalenia te nie pozostają w sprzeczności z zeznaniami wymienionych w rewizji nadzwyczajnej świadków: obecnego męża, brata i matki uczestniczki postępowania. Jeżeli chodzi o obecnego męża uczestniczki, to ze zrozumiałych względów nie mógł on uczestniczyć w wydarzeniach dotyczących rodziny C. z okresu jej zgodnego pożycia, a z Janem S. rozmawiał dopiero w 1970 r. Brat uczestniczki zeznał jedynie, że odniósł wrażenie, iż pomoc ta była dla uczestniczki. Bardziej stanowcze zeznanie złożyła matka uczestniczki, stwierdzając, iż wiadomo jej, że dolary były przysyłane wyłącznie dla córki, jednakże nie wyjaśniła, skąd czerpie te wiadomości.
Podkreślić przy tym trzeba, że Sądy oparły swe ustalenia nie na subiektywnych przekonaniach świadków, lecz na obiektywnych i bezspornych faktach. Do faktów takich należy zaliczyć: istniejącą po stronie Jana S. świadomość, że małżonkowie budują dom jednorodzinny i że ze względu na zarobkowanie tylko męża znajdują się oni w trudnej sytuacji materialnej; fakt, że Jan S. był w dobrych stosunkach nie tylko ze swoją siostrzenicą, ale i z jej mężem i że po zerwaniu przez uczestniczkę pożycia małżeńskiego przestał udzielać pomocy; fakt, że przesyłkami nadchodzącymi z zagranicy dysponował mąż i że nie rozliczał się szczegółowo z żoną; fakt wreszcie, że po zakończeniu budowy domu i w okresie pewnego już skłócenia małżonków uczestniczka nie sprzeciwiała się przeniesieniu tytułu własności na oboje małżonków na prawach wspólności ustawowej.
Interpretując te bezsporne fakty w tym kierunku, że oznaczają one, iż zarówno darczyńca kierował się w czasie wysyłania przesyłek chęcią udzielenia pomocy całej rodzinie, jak i oboje małżonkowie tak właśnie rozumieli intencję darczyńcy, a nie jako zamiar przysporzenia tylko na korzyść uczestniczki, Sądy obu instancji logicznie, przekonywająco i zgodnie z zasadami doświadczenia życiowego ten swój pogląd uzasadniły. W tych warunkach nie można, jak już wspomniano, dopatrzyć się w ocenie dokonanej przez Sądy orzekające naruszenia art. 233 § 1 kpc, a tym bardziej naruszenia rażącego, jakiego wymaga art. 417 § 1 kpc.
Nie zmienia sytuacji okoliczność, że w postępowaniu z rewizji nadzwyczajnej uczestniczka przedstawiła nowe oświadczenie Jana S., z daty 6 czerwca 1973 r., w którym stwierdził on już wyraźnie, że przekazane przez niego dary były przeznaczone wyłącznie dla uczestniczki. Nie chodzi bowiem o to, jak dziś określa darczyńca swoje stanowisko, lecz o jego intencje towarzyszące przekazywaniu darów w okresie budowania domu, tj. w latach 1959-1964.
Należy ponadto zauważyć, na co zresztą zwraca uwagę rewizja nadzwyczajna, że uczestniczka nie wykazała, jakie konkretnie kwoty z darów Jana S. zostały w rzeczywistości przekazane na wkład do Spółdzielni. Gdyby więc nawet dary te były przeznaczone wyłącznie dla uczestniczki, sytuacja w tym zakresie byłaby podobna do sytuacji wnioskodawcy, który posiadał majątek odrębny w kwocie 88.800 zł, uzyskany ze sprzedaży odziedziczonej działki gruntu, lecz majątek ten Sąd Wojewódzki pominął przy rozliczeniach stron, uznając, że nie zostało wykazane, aby ta kwota została wpłacona na wkład budowlany, a więc na majątek wspólny.
Nie jest również trafny zarzut naruszenia art. 43 kro przez nierozważenie, czy na tle całokształtu okoliczności sprawy nie należało przyznać uczestniczce większego udziału w majątku wspólnym.
Przede wszystkim należy zwrócić uwagę, że w myśl tego przepisu ustalenie większego udziału w majątku wspólnym może nastąpić tylko na żądanie małżonka, a nie z urzędu, uczestniczka zaś takiego wniosku nie składała.
Ponadto ustalenie nierównych udziałów w majątku wspólnym może nastąpić tylko z ważnych powodów, których w sprawie niniejszej nie można się dopatrzyć. Oboje małżonkowie bowiem przyczynili się do powstania majątku wspólnego i brak podstaw do zdyskwalifikowania przyczynienia się jednego z nich, a w szczególności wnioskodawcy. Jeżeli chodzi o dom jednorodzinny, stanowiący główną pozycję majątku wspólnego, przyczynienie się do jego powstania ze strony wnioskodawcy było znaczne. Wnioskodawca jako oficer, został członkiem Wojskowej Spółdzielni, uzyskał kredyt z Banku Inwestycyjnego, wpłatę z funduszu mieszkaniowego MON, zaciągnął pożyczki w kasie zapomogowo-pożyczkowej, wniósł także wkład osobistej pracy w budowę. Uczestniczka do 1965 r. nie pracowała zarobkowo, zajmowała się domem i wychowaniem dzieci.
Rewizja nadzwyczajna słusznie podnosi, że art. 43 § 2 kro, w przeciwieństwie do dawnego przepisu art. 27 § 1 kr z 1950 r., nie uzależnia prawa żądania ustalenia nierównych udziałów od winy małżonka przy orzeczeniu rozwodu; okoliczność ta nie jest jednak pozbawiona znaczenia, zwłaszcza jeśli wina jest tego rodzaju, że świadczy o zaniedbywaniu obowiązków względem rodziny. Z tego punktu widzenia nie można również uznać, aby w niniejszej sprawie postawa jednego z małżonków odbiegała wyraźnie in minus od postawy drugiego. Rozwód został orzeczony z winy obojga małżonków, przy czym wina wnioskodawcy polegała w szczególności na tym, że wykazywał on skłonności do hulaszczego trybu życia, a wina uczestniczki – na tym, że była niegospodarna i dużo czasu spędzała poza domem, interesując się innymi mężczyznami. To zachowanie się obojga małżonków dotyczy zresztą późniejszego okresu ich pożycia, w okresie bowiem budowania domu współżyli zgodnie.
Nie należy ponadto zapominać o tym, że regułą przewidzianą przez prawo jest równy udział małżonków w majątku wspólnym i że odstępstwa od tej reguły noszą charakter wyjątku. Gdyby w każdej sprawie wymagać od sądu porównywania przyczynienia się każdego z małżonków do powstania majątku wspólnego i przyznawania tylko takiego udziału, jaki odpowiada stopniowi tego przyczynienia się, reguła przekształciłaby się w wyjątek. Dlatego art. 43 § 2 kro może mieć zastosowanie nie w każdym wypadku faktycznej nierówności przyczynienia się każdego z małżonków do powstania majątku wspólnego, lecz tylko w tych wypadkach, gdy małżonek, przeciwko któremu skierowane jest żądanie ustalenia nierównego udziału, w sposób rażący lub uporczywy nie przyczynia się do powstania dorobku stosownie do posiadanych sił i możliwości zarobkowych.
O tego rodzaju postawie wnioskodawcy w niniejszej sprawie nie może być mowy, skoro przez cały czas trwania pożycia pracował on zarobkowo, przyczyniał się do utrzymania rodziny i do powstania dorobku w postaci jednorodzinnego domu.
Nie może też mieć rozstrzygającego znaczenia okoliczność, że krewny drugiego małżonka dostarczał rodzinie hojnych darów pieniężnych, które w sumie ewent. przekroczyły zarobki małżonka pracującego (choć nie należy zapominać o tym, że dary te pochodziły z okresu 10 lat, od 1958 r. do 1968 r.). Punkt ciężkości oceny bowiem leży nie w tym, jak wysoka była wartość pomocy krewnych małżonka nie pracującego zarobkowo na utrzymanie rodziny, ale w tym, czy drugi małżonek, przeciwko któremu kieruje się żądanie zmniejszenia jego udziału w majątku wspólnym, spełniał bez rażących uchybień swoje obowiązki względem rodziny i przyczyniał się do powstania wspólnego dorobku.
Uzasadniony jest natomiast częściowo zarzut rażącego naruszenia art. 212 § 1 kc.
Sądy, zasądzając od uczestniczki na rzecz wnioskodawcy wysokie spłaty, nie rozłożyły ich na raty, motywując to tym, że wnioskodawca został pozbawiony mieszkania; ponieważ zaś założył również nową rodzinę, musi dysponować większą sumą pieniężną w celu uzyskania mieszkania spółdzielczego i urządzenia go. Argumentacja ta jest tylko częściowo uzasadniona, a mianowicie w odniesieniu do kwoty 100.000 zł, od której wypłacenia Sąd Wojewódzki uzależnił obowiązek wnioskodawcy ostatecznego wydania uczestniczce omawianej nieruchomości. Nic natomiast nie stoi na przeszkodzie, aby pozostałą należność rozłożyć na dogodne dla uczestniczki raty, skoro i wnioskodawca także będzie stopniowo wpłacać resztę swego wkładu do spółdzielni mieszkaniowej.
Dlatego też Sąd Najwyższy uchylił zaskarżone postanowienie tylko w części zasądzającej od uczestniczki na rzecz wnioskodawcy kwotę ponad 100.000 zł i sprawę w tym zakresie przekazał Sądowi Powiatowemu do ponownego rozpoznania.
Przy ponownym rozpoznawaniu sprawy rozważenia będzie wymagała kwestia spłat kredytu zaciągniętego w Banku Inwestycyjnym. Jeżeli chodzi o spłaty dokonywane do czasu ustania wspólności, nie wymagają one rozliczenia, skoro kredyt był zaciągnięty na majątek wspólny, a brak danych co do tego, by raty kredytu były spłacane z majątku odrębnego uczestniczki. Okoliczność, że uczestniczka, jak twierdzi, spłacała raty sama, nie jest równoznaczna z przyjęciem, że spłaty te pochodziły z majątku odrębnego.
Natomiast co do spłat dokonywanych po ustaniu wspólności, tj. po uprawomocnieniu się wyroku rozwodowego, Sąd Wojewódzki zajął stanowisko, że ponieważ w stosunku do Banku dłużnikami są nadal oboje małżonkowie, nie można dokonywać rozliczenia, a uczestnik, który spłaci dług ponad swój obowiązek, będzie miał roszczenie zwrotne do solidarnego dłużnika. Sąd Wojewódzki nie wziął jednak pod uwagę, że – jak wynikałoby z materiału sprawy – wszystkie dotychczasowe raty były spłacane wyłącznie przez uczestniczkę, a ponieważ jej została przyznana nieruchomość na własność, również dalsze raty kredytu będą niewątpliwie ściągane przede wszystkim od niej. Przemawiałoby to za obciążeniem wyłącznie uczestniczki długiem bankowym przy jednoczesnym dokonaniu stosownych rozliczeń i z uwzględnieniem rękojmi przewidzianej w art. 1046 kc.
Gdyby uczestnicy nie doszli w tym zakresie do porozumienia, należałoby w sentencji orzeczenia o podziale majątku wskazać, że dług w stosunku do Banku Inwestycyjnego będzie obciążać po połowie wnioskodawcę i uczestniczkę postępowania, a to w celu uniknięcia na przyszłość wątpliwości, czy w podziale majątku nie zostało dokonane rozliczenie z długu.
Z tych wszystkich przyczyn Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji.