BAJKA (o negocjacjach)

Znaleziona w przestworzach internetu i przetłumaczona na język polski:

BAJKA (o negocjacjach)

Więc w czym problem? – zapytała Lisica, siadając nie za blisko Wilka.
Tak, to jest – nie daje mi śniadania! – Wilk wskazał widelcem na Jeża.
Ten odsunął się jeszcze trochę od pustego talerza i zwinął się bezpiecznie w kłębek. –
W jakim sensie „nie daje”?
No zaparł się, mówi “nie” – i  już – potwierdził Niedźwiedź.
Coś w rodzaju, niech wszyscy chodzą głodni, a jego nic to nie obchodzi!
Ty mu wszystko normalnie wyjaśniłeś?
Sto razy – potwierdził Wilk. – Ja po prostu zjem go na śniadanie –  co tu jest do zrozumienia?
A on zwija się i syczy, że nie da.
Targuje się – westchnęła Lisica. – Cóż zaproponuj mu coś w zamian. Na przykład tego robaczka. Śniadanie za śniadanie, to całkiem normalna wymiana.
Tak mu proponowałem! Nie chce drań. Ja mu obiad z trzech dań proponowałem, a on nadal – NIE – Wilk szturchnął Jeża widelcem. Ten ostro syknął i rozpostarł igły.
Jeż, co to za zachowanie? – westchnęła Lisica. – Pamiętaj, że nie jesteś w lesie sam.. Nie można żyć w społeczeństwie i być od niego wolnym. Wszystkie Zające to rozumieją, a ty zachowujesz się bardzo nieprzyzwoicie.
Jeż prychnął. – Jeż, jesteś na negocjacjach! – dołączył się Niedźwiedź i objął Wilka z Lisicą, aż coś chrupnęło.
Musimy dojść do konsensusu!
Ja – nie muszę, – burknął  Jeż – możecie zakończyć te negocjacje.
Ale to ty  na nie przyszedłeś!
Nie przyszłem na nie. To jest moja nora. To wy do niej  przyszliście.

Lisica pokręciła głową. – Coś nie widzę tu żadnego otworu.
– Bo na niej Wilk usiadł i siedzi. I wrócić do domu nie mogę.
Widzisz! – uśmiechnęła się Lisica – Skoro Wilk siedzi na niej, to znaczy że jest to jego nora, a nie twoja. Dość tych bzdur. Ile chesz w zamian? Dwa posiłki? Trzy? Pięć?
Wcale nie chcę. Ja w ogóle nie chcę być jedzony.
Ale dlaczego? To normalny porządek rzeczy, powszechna praktyka!
Ja od tego zdechnę i zniknę – wyjaśnił Jeż.
Co masz na myśli – mówiąc zniknę? –  zarzuciła Lisica
A ty w ogóle prawo zachowania pamiętasz?
Nie znikniesz, tylko przekształcisz się w coś innego. – W kupę.  A co właściwie ci się nie podoba?  Z zajęcy została kupa,  z wiewiórki – kupa. To jest naturalna kolej rzeczy.
Z jakiej racji, uważasz się za kogoś innego?
Ja nie mam zamiaru, zostać kupą – powiedział Jeż.
Trójka jego rozmówców wzięła głęboki oddech.
Jaki głupi – powiedział ponuro Niedźwiedź.
Jak, mu to wyjaśnić, żeby zrozumiał?
Ja zrozumiałem, i po prostu nie zgadzam się.
To jest całkiem nie  konstruktywne podejście!
Jeż cicho rozłożył igły.
A to już jest agresja i prowokacja – powiedziała Lisica – Jeż, jeśli nie pozwalasz zjeść się teraz, to może się dla Ciebie źle skończyć.
Jeż z jakiegoś powodu  milczał. Reszta spojrzała po sobie.
Z powodu takiego idioty Wilk do tej pory nie jadł  śniadania. Ja nawiasem mówiąc – także nie, powiedziała sucho Lisica.
Trzeba już kończyć tą  farsę. Wilk,  pokaż mu!

Wilk ostentacyjnie wstał, otworzył szeroko paszczę , tak że można by w niej, w razie potrzeby, zmieścić i Niedźwiedzia, i odrzucając widelec, bardzo szybko popchnął rozczapierzonego Jeża do gardła.
I na co ten głupi sykacz liczył? – zapytała retorycznie Lisica
… Wilk, co z tobą?Wszystko w porządku? zaniepokoił się Niedźwiedź
U-u-u– odpowiedział niewyraźnie Wilk, trzymając się za brzuch.
On kłuje. Kłuje w czyimś  brzuchu – to już bezczelność – zauważyła Lisica.
On co ? Nie zdaje sobie sprawy, że jest na prywatnym terenie? Wewnątrz prywatnego terenu, można powiedzieć. Jak zrobić, aby to zrozumiał? – Niedźwiedź kiwnął głową w zamyśleniu.
TO BOLI! – zawył na nich Wilk. – On igłami kłuje! –
On, jest już martwy.  Prawdopodobnie – uspokoiła go lisa. –
Nie może kłuć tam długo. Poczekaj, i z niego zrobi się normalna kupa, jak ze wszystkich.Uuuuuu! – powiedział Wilk takim tonem, że Lisica  natychmiast się odsunęła.
No my idziemy. Sytuacja w zasadzie jest już rozwiązana , a ja jeszcze muszę kogoś znaleźć na śniadanie.
U-u-u  – dochodził od odchodzących słaby głos.
Mimo wszystko należy uczyć Jeże cywilizowanych metod negocjacji. One zawsze stwarzają jakieś bezsensowne komplikacje tam gdzie nie ma żadnego powodu – powiedziała Lisica do Niedźwiedzia na następnym posiedzeniu. – Nawiasem mówiąc, nie widziałeś Wilka? Coś już go nie widać od tygodnia. Jeszcze  mu się coś stało, a my o niczym nie wiemy…